czwartek, 24 czerwca 2010

Sesja zdjęciowa Gieni

Dzisiaj z Justyną byłyśmy na psim bieganiu. Powstało parę fajnych fotek Genewy. Fajna sunia z niej i umie się bawić :D



















środa, 23 czerwca 2010

Gienia pilnie szuka domu

Imię: Gienia
Płeć: suczka
Rasa: mieszaniec
Wielkość: średnia
Umaszczenie: czarno-brązowo-szare
Wiek: 5 lat 
Stan Zdrowia: bardzo dobry
Kastracja / Sterylizacja: tak
Upodobania i nawyki: Genia jest bardzo mądrą i kochaną sunią, która pomimo swojego trudnego życia nie straciła zaufania do ludzi. Potrafi się dogadać zarówno z psami jak i z kotami, początkowe etapy znajomości wymagają jednak nadzoru ze strony człowieka. Nadawałaby się również do domu z dziećmi - jest bardzo łagodna i cierpliwa. Po pobycie w schronisku ciągle chce być blisko człowieka i zabiega o pieszczoty (uwielbia drapanie po pyszczku i delikatne głaskanie po bokach lub brzuszku). Nie jest przy tym zbyt nachalna. Gienia nie jest też bojaźliwa - w nowych miejscach wykazuje ciekawość i chęć poznania świata za kolejnym zakrętem. Daj Gieni szansę na szczęśliwe życie a na pewno odwdzięczy Ci się miłością i wiernością.
Miejsce pobytu: dom tymczasowy
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 21.06.2010r.
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37 lub Gosia: 505-370-137, szycha17@wp.pl

Shajlo znowu do wzięcia

Niestety adopcja schroniskowa Shajlo się nie udała. Trafił do firmy, której właściciel potrzebował psa stróżującego, do czego się nie nadaje. Teraz szukamy dla Shajlo znowu domu, bo obecnie przebywa na łańcuchu. Mamy nadzieję, że szybko znajdzie swój wymarzony domek, z rodziną która go pokocha całym sercem. Przypomnę, że Shajlo jest psem dużym, który nadaje się również do domu z dziećmi, uwielbia pieszczoty i nie przepada za innymi samcami.

niedziela, 16 maja 2010

Pele - latający pies :)

Pele został zabrany ze schroniska tydzień temu w stanie tragicznym.

W domu tymczasowym niezwykle szybko zaczął odzyskiwać chęć życia i zdrowie.
Przez ten tydzień zdążył lekko przytyć :D Nauczył się też spać z noskiem w misce.

Nauczył się też panować nad swoim strachem i umie zostawać sam
w domu bez ataków paniki i zwalania kaktusów z parapetów :D

Były chwile kiedy wydawało się, że już zabrakło w nim woli życia, jednak teraz zaskakuje swoją opiekunkę i nas wszystkich nowymi umiejętnościami.

Wczoraj wprawił w nas w osłupienie czymś zupełnie nowym.



Nauczył się latać... Ciekawe czym jeszcze nas zaskoczy.
W dalszym ciągu szuka rodziny, która go przygarnie pokocha już na zawsze, więc może zaskoczy nas właśnie takim domem? Oby...

piątek, 14 maja 2010

Mrówek, zwariowana iskierka

Jak wszyscy wiemy, albo i nie ;) Mrówek jest zwariowaną iskierką pełną energii i radości życia. Spacery z nim, są zdecydowanie czymś więcej niż zwykłymi spacerami - są pełnym radości przedstawieniem, pochwałą ruchu.

Myślę, że zdjęcia same będą wystarczającym świadectwem, jak taki mały okruszek może zmienić świat swoją radością.


Kopanie sprawia mu wielką uciechę i poświęca się jej "całą głową" ;) Kiedy jego opiekunka próbuje zrobić mu zdjęcie, na pewno sprawdzi, co ma w ręku, a nuż nadaje się do rzucania i łapania.


środa, 12 maja 2010

Bora - suczka po przejściach

Imię: Bora
Płeć: suczka
Rasa: mieszaniec
Wielkość: mała
Umaszczenie: beżowe
Wiek: 2 lata
Stan Zdrowia: bardzo dobry
Kastracja / Sterylizacja: tak
Upodobania i nawyki: Bora to niezwykle urocza młoda suczka o bardzo dobrych manierach. Radosna i energiczna a jednocześnie o pokornym spojrzeniu sprawia, że nie sposób jej nie polubić. W domu nie ma z nią żadnych problemów, można spokojnie zostawić ją samą bez obawy, że coś zniszczy czy nabrudzi. Uwielbia być głaskana i dopieszczana, ale najbardziej na świecie cieszy ją bieganie za patyczkiem, który grzecznie przynosi z powrotem. Bora to przesympatyczna suczka potrzebująca ciepłego domu i kochającego właściciela.
Miejsce pobytu: dom tymczasowy
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 18.04.2010r.
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37, Paulina 505 573 198
Wirtualny opiekun: brak

wtorek, 11 maja 2010

Pirat - pewien znany już tu okruszek

Pirat przeszedł dziś bardzo poważną operację oczodołu. Jego stan po utracie oka stał się bardzo groźny dla Piracika, wdarło się zakażenie, wydzielina z rany zmieniła kolor i zapach oraz zwiększyła się temperatura ciała. Teraz już jest w pełni wybudzony, operacja udała się i przebiegła bez komplikacji. Maluszek z narkozy obudził się o czasie i powoli dochodzi do siebie w zaciszu domu tymczasowego. Póki co działają środki przeciwbólowe więc nic nie sprawia mu bólu. Jego oczysko powoli odzyskuje blask.

Zuzia - energetyczna czarna mamba

Zuzia - energetyczna czarna mamba. To pies dla lubiących wyzwania spacerowe, tak szybko kręci kółka i przebiera małymi nóżkami, że nie trudno o zawrót głowy. Lata po mokrej trawie tak szybko, że momentami szybuje w powietrzu a jej uszka zamieniają się w skrzydełka.  
Po powrocie ze spaceru odsypia kilometry. Gdy śpi jej nóżki wykonują w powietrzu dziwne akrobacje, w czasie gdy reszta ciałka spokojnie nurza się w psich snach. Chyba te nogi biegają nadal po mokrej trawie... W domu nie sprawia kłopotów, uwielbia pieszczoty. Chwilowo pozostaje zagadką, którą odkrywam każdego dnia.

Podejrzewamy, że z takim potencjałem energii i chęcią nauki, dałaby sobie radę w różnego rodzaju psich sportach.

poniedziałek, 10 maja 2010

Mrówek i jego szaleństwa

Dom tymczasowy o Mrówku i jego szaleństwach pisze tak :D

Mrówcio był na spacerze w lasku :mrgreen: Troszkę bałam się go spuścić ze smyczy, żeby nie uciekł, ale po chwili zastanowienia zrobiłam to. Naprawdę chyba nigdy nie widziałam tak wesołego psa. Teraz wiem, że Mrówek na pewno wywodzi się z wiewiórkowatych ;P Wymęczył trochę Milkę, ale jej akurat to nie zaszkodzi :D
Jest szybki, zwinny, skoczny i na każde wołanie przylatuje. 
Dziś mieliśmy mały sprawdzian czy wytrzyma w domu przez czas kiedy bedę w pracy, i jest prawdziwym kozakiem ;D dał radę :P Ja za to nie mogłam przestac o nim myśleć. Pokój jakim zostawiłam takim zastalam, niczego nie ruszył. Jak mnie zobaczył, to tak na mnie skakał z radości, że nie mogłam sie normalnie przebrać. :lol: Naprawdę nie spodziwałam się po tym psiaku, że moze byc tak dobrze wychowany. Myślę, że Mrówciu szybko znajdzie dom, w którym zostanie na zawsze:) 

Myślimy, że pies tak żywiołowy i cudownie spragniony uwagi człowieka, doskonale będzie się nadawał do uprawiania sportów, np. agility lub innych. Niestety, tym razem zdjęcia, jakie wyszły, wszyscy widzą ;)

Ludzieee, czy tylko mi się takie rzeczy zdarzają? (24.04.2010)

To miał być mój dzień kolejnej próby. Wczoraj pani zostawiła mnie na godzinę w tym złomie, mówiła, że dzisiaj będę w klatce cały prawie dzień. No to sobie wczoraj na luziku zrobiłem rozpoznanie terenu, zbadałem dokładnie każdy pręcik. Nawet paróweczkę dostałem w nagrodę za grzeczność :-))

Za to dzisiaj zaszalałem, wiedziałem, że będę długo sam w domu i mam wolną łapę. I po całości pojechałem po bandzie :-). Zamknęła mnie w klatce, na skoblu założyła kłódkę i szczęśliwa w swej naiwności pojechała do pracy. To jest to miejsce, co go nigdy nie widziałem, ale stamtąd przynosi czasem te psie-niądze, o których kiedyś mówiłem, ale o tym w innej mojej opowieści. Oczywiście nie obeszło się bez tych wszystkich dobropsów, grzecznopsów i innych psów, co zawsze mi wmawia, że ja taki jestem. Ja nie jestem żaden maminsynek grzeczny, tylko charrakterniak!

Najpierw bawiłem się wodą, całą wylałem na koc, w to wysypałem michę chrupek, ale była fajna zabawa. Z pustej miski postanowiłem zrobić sitko dla mojej pani, na pewno się jej przyda. Pierwsza dziurka wyszła mi całkiem nieźle, równiutka i okrąglutka. Ale plastik jakiś słaby był, no i się rozpadło, to ze złości pogryzłem całą na kawałki. A miała być niespodzianka :-((


Koc był cały mokry, lepił się od chrupek wymieszanych z wodą na błotko, kawałki miski wbijały mi się w siedzenie



no to chciałem wziąć do środka ręcznik, co na klatce leżał, ale jakiś mało wytrzymały się okazał i zrobiła się w nim dziura, ale kto by żałował różowego ręcznika, czy ja jakaś Barbie jestem albo inny Tinki Winki?



Potem, jak już wszystko w środku wymieszałem, no to zaczęło mi się nudzić, a jej wciąż nie było. No jak można zostawić takiego fajnego psa jak ja, na tak długo samego? To nieludzkie i niepsie, nie ma zgody!
Zacząłem kombinować, co by tu jeszcze, w środku już nic fajnego nie było, to pomyślałem, że może sobie wyjdę, prędzej coś sobie znajdę ciekawego. Tu nie puszcza, tak się nie da... Jest!!!! Ała, ała, mój nos! Noo, jest dziura między prętami :-), ale ja nie jestem ratlerek, w życiu się nie wycisnę taką szparą, jak pasta z tubki.
Wiem, mam pomysł :-). Ałł, moje ucho, kawałek futra został na pręcie, boli mnie! Ale za to już jestem na zewnątrz, ja Dekster psiejsko-czarodziejsko wspaniały, co tam taki kawałeczek ucha, jak wolny chłopak jestem.



Wraca, usłyszałem kroki na schodach i klucz w drzwiach, poleciałem ją witać wywijając z radości ogonem. Tyle pracy wykonałem, że na pewno mnie pochwali. Upps, zapomniałem o korku na drzwiach, ale on prawie sam odpadł, ja tak lekko tylko go drapnąłem, może uda mi się na koty zwalić? Jeden jest rudy, to na pewno wredny, to on, to on! Może przejdzie ten numer?



Ale zdziwiona, że mnie widzi luzem? Niech wie, co potrafię! Chyba jednak nie jest całkiem zadowolona??? Że kwiatki pozwalałem? Ale po co komuś kwiatki w domu, jak tyle ładnych jest na dworze?


Chyba nie jest tak zadowolona, jak ja. To może ja lepiej powolutku sobie pójdę stąd i będę udawał, że grzecznie spałem cały dzień? Czyż nie wyglądam jak psi anioł? Zmęczony dniem nad wyraz pracowitym?


Faajnie się dzisiaj bawiłem i ona też miała co robić przez dłuższy czas. Ja to potrafię :-))

Wasz Dekster 

Malika - liniejąca cesarzowa ;)

Malika jest półdługowłosą pięknością. Wymaga odrobiny uwagi, żeby stać się psem niebywałej urody. Jej imię w językach Hindii i Urdu oznacza cesarzową. Malika pięknie chodzi na smyczy. 
Bardzo ładnie reagowała na inne zwierzęta niezależnie od płci i wielkości. Jest łagodna, delikatna przyjazna zarówno wobec psów jak i ludzi. 
Kiedy się podchodzi do jej boksu to wydaje się taka zamknięta i zdystansowana wobec człowieka. Zmienia się to momentalnie po wyjściu z klatki, a już zdecydowanie po wyjściu ze schroniska. Nie wydaje się agresywna, ale dopiero wizyty na wybiegu pozwolą stwierdzić czy jest to prawdą. Spacerowała z nią nasza wolontariuszka Gosia.  

Zuzia - okruszek z okolic Goleniowa szuka domu

IMIĘ: Zuzia 
PŁEĆ: suczka 
RASA: mieszaniec sznaucerowaty 
WIELKOŚĆ: nieduża 
UMASZCZENIE: czarna 
WIEK: 6-7 miesięcy
STAN ZDROWIA: bardzo dobry
KASTRACJA/STERYLIZACJA: nie
UPODOBANIA I NAWYKI: Psinka została znaleziona w parku przy ul.Szczecińskiej w Goleniowie skąd trafiła do przytuliska w Białuniu- do budy i na łańcuch. Biegała ze smyczą szukając swojego właściciela. Bardzo lgnie do mężczyzn i dzieci. Zuzia (na to imię reaguje)to radosny, pełen energii piesek,który uwielbia biegać za piłką. Przy jej energii ta zabawa jest chyba najodpowiedniejsza Na podwórku ze szczęścia kręci kółka szybko przebierając małymi nóżkami. 
Suczka umie chodzić na smyczy,zna podstawowe komendy - chodź, siad i podaj łapę. Zabiegi pielęgnacyjne nie stanowią problemu bo choć dość ruchliwa to z cierpliwością znosi wycieranie łapek i czyszczenie brzuszka po spacerze. Zuzia jest bardzo towarzyska i podskokami manifestuje swoją ogromną radość gdy wita się z człowiekiem. Jest czujna i poszczekuje, gdy coś ją zaniepokoi. W domu nie brudzi i nie niszczy. Nie stanowi kłopotu dla starszej suczki i kota z którymi obecnie przebywa. Lubi spać na fotelu czy kanapie. Psinka potrzebuje aktywnego, lubiącego ruch na świeżym powietrzu kochającego i wyrozumiałego właściciela.
MIEJSCE POBYTU: dom tymczasowy - Goleniów
KONTAKT: Agata: 608020331, yabadu.gold@vp.pl
 

niedziela, 9 maja 2010

Dekster - dzisiejsza historia komiksowa :D

Jak szedłem przez mosteczek, skubnąłem tylko listeczek...

















Goni mnie jak psa, aż czasem muszę odpocząć po drodze, bo niewyróbka

















Próbowałem zawinąć się w język
 













Komentarze pod obrazkami są autorstwa naszej nieocenionej wolontariuszki - opiekunki tymczasowej Dekstera.

Dylan. Mieszaniec z nadzieją na dom pełen miłości

Imię: Dylan
Płeć: pies
Rasa: mieszaniec
Wielkość: średnia
Umaszczenie: biało-rude
Wiek: 1,5 roku
Stan Zdrowia: bardzo dobry
Kastracja / Sterylizacja: bezpłatna, na koszt TOZ
Upodobania i nawyki:
Widok Dylana, zdezorientowanego i smutnego w schroniskowym boksie chwycił za serce niejedną osobę. Jedna z tych osób zapragnęła pomóc mu i zabrać do domu tymczasowego, gdzie pies aktualnie przebywa. Ten roczny młodzieniec okazał się być pełnym energii psem, którego cieszy nie tylko obecność ludzi, ale także obecność innych psów. Dylan uwielbia spędzać aktywnie wolny czas, początkowo nie wiedział do czego służą zabawki, ale piłeczka i kijek szybko zaczęły sprawiać mu frajdę. Dylan czeka na osobę o wielkim sercu, która przyganie go już na zawsze!
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 20.04.2010r. 
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37, Monika: 607-701-117, monika.szczecin@gmail.com

A to informacje od naszej wolontariuszki, z jego domu tymczasowego, do którego trafił 8 maja.


 Dylan trafił do mnie wczoraj. Na samym początku trzeba było zapewnić mu "wylatanie się" spędziłam z nim 3 h na spacerze. Jeśli chodzi o zachowanie w stosunku do psów to albo obojętne albo przyjazne, zachęcony do zabawy, także przystępuje do niej. Trochę ciągnie, ale kwestia treningu :) Raczej piesek musiał być gdzieś wcześniej w jakieś rodzinie, bo prowadzi się na smyczy dosyć spokojnie. Jak na razie nie spuszczam go ze smyczy na spacerach, chcę by się do mnie przyzwyczaił, puszczam go jedynie tam, gdzie wiem ze nie ucieknie, jak na razie nie reaguje za bardzo na swoje imię, ale popracujemy nad tym.
Po wejściu do domu, oczywiście ciekawość, pozostawiłam go na chwilę samego, to lekko popiskiwał.
Chodzę do pracy, więc prawdziwy test będzie w poniedziałek. Został wykąpany, płyn na pchełki podany. Przy kąpieli, nie za bardzo podobał mu się fakt wejścia do wanny, ale jak już wszedł to spokojnie siedział. Leży grzecznie teraz na kocyku. Bystry, przyjacielski , energiczny psiak :)