piątek, 30 kwietnia 2010

Wolf - 30.04.2010 znalazł nowy dom

Imię: Wolf 
Płeć: pies
Rasa: mieszaniec
Wielkość: średni
Umaszczenie: czarne, podpalane
Wiek: 5 lat
Stan Zdrowia: bardzo dobry
Kastracja / Sterylizacja: bezpłatna, na koszt TOZ
Upodobania i nawyki: Wolf ma już około pięciu lat, ale zachowuje się jakby miał dopiero rok. Został przywieziony do schroniska na początku 2009 roku, ponieważ jego właściciel trafił do domu opieki społecznej. Jest pięknie umaszczonym mieszańcem owczarka niemieckiego. W prawie idealnie czarnej sierści niemal świecą się jego jasne, bursztynowe oczy. Delikatnie podpalane łapy z czarnymi paskami na opuszkach, wyglądają jakby jakieś dziecko pomalowało go podczas zabawy. Pragnie kontaktu z człowiekiem i doskonale sprawdziłby się jako pies rodzinno-stróżujący, najlepiej z możliwością biegania. Zapraszamy na wspólną wyprawę do schroniska, wzięcie Wolfa na spacer by przekonać się jaki wspaniały z niego pies.
Miejsce pobytu: schronisko
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 15.04.2010r. Szukamy dla Wolfa choćby domu tymczasowego! Pies przebywa aktualnie w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie. Adopcja za pośrednictwem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami O/Szczecin jest bezpłatna, psu przysługuje bezpłatna wizyta lekarsko-weterynaryjna w Lecznicy TOZ, podczas której nowy właściciel może dowiedzieć się wszystkiego o stanie zdrowia adoptowanego zwierzaka i skonsultować z lekarzem dalsze postępowania w zakresie żywienia i pielęgnacji. Psy wydawane są z książeczką zdrowia, aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie (w przypadku psów poniżej piątego roku życia z kompletem szczepień), odpchlone i odrobaczone.
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37, Monika: 607-701-117, Gosia

czwartek, 29 kwietnia 2010

Mirka - spojrzenie zza krat


Mirka ma około 5 lat. Trafiła do schroniska na początku 2010 roku. Jednak pewnego pochmurnego dnia dla tej suni słońce mocno zaświeciło. Wyszła zza schroniskowych krat i w jednej chwili skradła serce wyprowadzającej ją wolontariuszki.

Mirka emanuje ogromną, pozytywną energią. Jest bardzo ciekawa świata i spragniona ludzkiej miłości. Wyróżnia ją pogoda ducha. Jest bardzo łagodna wobec innych psów. Z całą pewnością była wychowywana, jest bardzo karna i reaguje na komendy. Suczka potrzebuje miski z jedzeniem i kochającego Pana, który pozwoli jej ponownie na poznawanie świata, który zza krat jest taki smutny.
Przygarnij ją, a odwdzięczy się bezwarunkową miłością. Odmień jej los. Twój niewielki gest odmieni jej życie.

Jej oferta na stronie Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie jest tutaj.
Miejsce pobytu: schronisko
Uwagi: Oferta TOZ. Pies przebywa aktualnie w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie. Adopcja za pośrednictwem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie jest bezpłatna, psu przysługuje bezpłatna wizyta lekarsko-weterynaryjna w Lecznicy TOZ, podczas której nowy właściciel może dowiedzieć się wszystkiego o stanie zdrowia adoptowanego zwierzaka i skonsultować z lekarzem dalsze postępowania w zakresie żywienia i pielęgnacji. Psy wydawane są z książeczką zdrowia, aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie (w przypadku psów poniżej piątego roku życia z kompletem szczepień), odpchlone i odrobaczone.
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37, Gosia: schroniskoweokruszki@gmail.com

Łapy łapy cztery łapy :D

Dzisiaj mieliśmy spotkania z kamerą ;) Shajlo okazał się wdzięcznym obiektem obserwacji więc na najbliższy weekend zaplanowałyśmy wyczesanie kudłatego i nakręcenie filmiku, na którym Shajlo będzie dalej piękny ale już nie taki kudłaty :D Poniżej prezentacja linienia w pełnej krasie.




A na dodatek, Shajlo w środowsiku nauralnym

środa, 28 kwietnia 2010

Spacery i spotkania - krótka informacja

Od pewnego czasu w schronisku możemy wyprowadzać psy z pojedynczych boksów na spacery. W związku z tym, gdybyście chcieli bliżej poznać upatrzonego psa, można się z nami umówić na konkretny termin i będzie można się spotkać poza schroniskiem.Zgłaszać taką chęć można na adres

Poza tym naszych podopiecznych (psy przebywające w kojcach TOZ) można wyprowadzać codziennie na spacery. Wystarczy zgłosić się jako spacerowicz w biurze TOZ na Wojska Polskiego, koło zajezdni Pogodno i przestrzegać regulaminu spacerowicza. 

Gdyby ktoś chciał obejrzeć wybranego kota z naszej strony, można umówić się z jego opiekunem, do którego kontakt znajduje się pod wybraną ofertą.

Inez, sunia na której widok zaśweciło słońce

Imię: Inez
Płeć: suczka
Rasa: mieszaniec
Wielkość: średnia
Umaszczenie: brązowe
Wiek: 4 lata
Stan Zdrowia: bardzo dobry
Kastracja / Sterylizacja: tak
Upodobania i nawyki: Kiedy nasze wolontariuszki zobaczyły Inez, wiedziały, że muszą jej pomóc. Była bardzo zagubiona i przerażona. Schronisko przytłoczyło ją a sfora zaszczuła - większą część czasu spędzała w budzie. Aż nadszedł dla niej szczęśliwy dzień i zabraliśmy ją do naszego tylko 2-psiowego kojca. Na początku nie była pewna co to za miejsce, czy kolega nie będzie się nad nią znęcał i jacy są ci nowi ludzie. Po kilku dniach Inez pokazała się nam od jak najlepszej strony. 
W kojcu jest spokojna, mało szczeka, nie zaczepia swojego kolegi, razem piją wodę z jednej miski i nie walczą o jedzenie. Nie reagowała nawet kiedy wolontariuszka włożyła rękę do jej miski - grzecznie stała z boku i czekała. Ładnie wychodzi z kojca na spacer, bez dzikiej galopady i kangurzych skoków. Świetnie chodzi na dłuższej smyczy, reaguje na szarpnięcia i bardzo się pilnuje opiekuna. Wykazuje zachowania podobne do owczarków tj. zaganianie. Na spacerach widać jak pięknie idzie kłusem. Tylko te prążki na "podwoziu" są trochę mylące :) 
Inez jest bardzo kontaktowa - za ludzką uwagę jest gotowa zrobić prawie wszystko. Możliwe, że kiedyś była układana, bo bardzo szybko reaguje na polecenia i mowę ciała człowieka. W stosunku do innych psów nie wykazuje ani agresji, ani dominacji. Dobrze dogaduje się z kolegą z kojca, razem chodzą na spacery. Niepokoją ją duże psy, które potrafi obszczekać. Być może jest to spowodowane przeżyciami w schronisku. Koty ją ciekawią szczególnie te, które uciekają, ale to znana przypadłość psiaków ;) Wykazuje lęk, kiedy trzyma się większy przedmiot w ręce i przesuwa się nim nad nią lub nagle się jej dotyka. To smutne, bo widać, że kiedyś została skrzywdzona. Mimo wszystko otwiera się na ludzi i odzyskuje zaufanie do nich. Swoim spokojem, delikatnością i radością podbiła serca wielu wolontariuszy.
Miejsce pobytu: kojec w siedzibie TOZ
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 21.04.2010r. Aktualizacja: 27.04.2010r.
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37 lub Opiekunka Monika: 607-701-117, monika.szczecin@gmail.com
Wirtualny opiekun: brak
Zaadoptuj mnie wirtualnie

wtorek, 27 kwietnia 2010

Dekster - psia historia od początku

Urodziłem się... no właśnie, urodzić się musiałem, bo przecież jestem. Ale kiedy i gdzie, tego nie wiem, nie znam swojej psiej mamy, o tacie nawet nie wspomnę. Nie wiem też, czy miałem jakieś rodzeństwo i gdzie ono teraz jest.

Nie pamiętam, czy byłem szczeniaczkiem, tłustą czarną kluchą, pewnie musiałem, bo moja pani mówi, że każdy pies jest maluchem najpierw, nawet taki duży, jak ja. Nie wiem, co było kiedyś, odkąd pamiętam, to mój świat był za kratami, siatką, prętami, przychodzili ludzie, mówili rottweilery to wredne psy, zobacz, jaki wielki bydlak, ale killer. Rodzice mówili do dzieci - uważaj, nie wyciągaj rączki do niego, bo ci ją odgryzie. A ja siedziałem, słuchałem tego i robiłem się coraz smutniejszy, bo
tylko ja wiedziałem, że jestem dobry i chcę kochać ludzi. Ale oni mnie nie chcieli.

Nawet psy nie były dla mnie przyjaciółmi, nie umiałem się bronić, bo byłem za łagodny, a one to wykorzystywały i mnie gryzły. I zawsze ja za to obrywałem od tych ponurych panów, co sprzątali nasze klatki, bo jestem wielki i wredny. Chyba nawet chciałem być wredny, bo chociaż wtedy ludzie zwracali na mnie uwagę. Czasem byłem w pojedynczym boksie i czułem się samotny, czasem z innym psem i wtedy najczęściej stawałem się ofiarą jego zębów. Ludzie przychodzili i odchodzili, czasem ktoś zabrał
jakiegoś szczeniaczka, a mnie wciąż nikt nie chciał.



Aż któregoś dnia przyszła ona, Gosia, cichutka, drobna dziewczyna z nieśmiałym uśmiechem i duszą lwicy, a ja wpatrzyłem się w nią jak w obraz. Coś drgnęło w moim psim sercu, gdy po raz pierwszy usłyszałem, że jestem dobrym psem. I stał się cud, wyszedłem na spacer, tylko z nią, wszystkie psy w schronisku mi zazdrościły. A potem znowu się na mnie rzuciły, pogryzły mnie, uszy miałem w strzępach, leciała ze mnie krew, ale warto było, teraz już miałem na co i na kogo czekać. I zaświeciło dla mnie psie słońce, wielkie i okrągłe jak plaster różowej szynki z moich snów.
Coraz więcej ludzi zaczęło się koło mnie kręcić, różne dziewczyny, duże i małe zaczęły mnie wyprowadzać na spacery, a ja coraz częściej się uśmiechałem. Nauczyłem się przytulać do ludzi, nie bałem się już samochodów i tramwajów. No dooobra, prawie się nie bałem, a na pewno już mało.
Potem przyszła do mnie jeszcze jedna, ta była duża, ale głos też miała miękki i ciągle mówiła do mnie, jakaś taka rozgadana. Ależ z nią miałem zaprawę po górkach, nigdy jej nie bolały łapy, ale dawała mi odpoczywać z głową na swoich kolanach, a ja wtedy szczęśliwy przysypiałem. Pozwalała mi biegać bez smyczy po lesie, a ja jej bardzo pilnowałem, żeby się nie zgubić. Potem zaczęli mnie przenosić z boksu do boksu, a ja albo gryzłem innych, albo sam byłem gryziony. Któregoś dnia ta duża chciała wziąć Minosa na spacer, a my z Ezopem wyskoczyliśmy z boksu, żeby też się załapać. Opiekun wziął nas i rzucił na beton do klatki, Ezop rzucił się na mnie i chciał zagryźć, wściekły, że to nie on miał iść na spacer. Duża wpadła jak burza do kojca, złapała nas i rozdzieliła, ale potem musiała iść, bo nie pozwolili jej już na żadne spacery. Ezop znowu na mnie skoczył, ale ona nakrzyczała na niego i nie pozwoliła mnie gryźć. A mi powiedziała, że moja łapa tu dłużej nie postanie i coś wymyślą z moją Gosią. I zostałem, cały umazany po walce w psich kupach, ale wiedziałem, że to już koniec moich problemów, bo one zawsze mówiły mi prawdę i jak coś obiecały, to zawsze tak było.

I wymyśliły! Następnego dnia Gosia przyszła po mnie i zabrała do TOZu do kojca i powiedziała mi na psie ucho, że to już koniec moich problemów i że ta duża gaduła będzie moją nową panią. I stał się kolejny cud, zostałem przez nią wsadzony do auta po południu i zawieziony do jakiegoś miejsca, gdzie musiałem iść pod górę, ona mówiła, że to schody i nazywała to domem. Dostałem dwa kocyki, miskę, wykąpali mnie i zacząłem nowe życie.

A co było dalej, to opowiem Wam następnym razem, bo teraz muszę lecieć na wieczorny spacer.

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Shailo. Pierwsze wrażenie

Kiedy spotkałam po raz pierwszy Shailo, moją pierwszą myślą było: ooo jaki niedźwiadek, pewnie szczeniak :D Jak się okazało, już nie taki szczeniak, bo po sprawdzeniu okazało się, że ma mniej więcej półtora roku.


Shailo zachwyca swoim charakterem. W pierwszej chwili rzuca się w oczy wielki spokój i równowaga. Pomimo młodego wieku oraz stresującej sytuacji był zupełnie opanowany i wyluzowany, chciał się bawić i oczekiwał pieszczot od każdego spotkanego człowieka.

Urzekł nas też jego stosunek do dzieci. Pełen delikatności i nawet czułości. Zdecydowanie potrafi zachowywać się jak należy. Dorze czułby się mając do dyspozycji teren do biegania ale ważne też, żeby miał kontakt z człowiekiem. Warto tu podkreślić, że nadawałby się do towarzystwa dla dzieci jak mało który pies.



 Shailo ma doskonałą prezencję. Jego szeroka malamucia szczęka i potężna sylwetka sprawiają, że czuje się respekt podczas pierwszego kontaktu. A co najciekawsze, przy tym wszystkim ciągle się uśmiecha.



Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia Shailo w schronisku. Mieszka w boksie nr 50. Naprawdę warto spotkać tego wyjątkowego psa i dać mu szansę na pokazanie się od najlepszej strony.

Istnieje także możliwość spotkania Shailo poza kojcem, a nawet wyjścia z nim na spacer. Ta opcje jest możliwa tylko po wcześniejszym uzgodnieniu terminu przez maila .

Oferta Dekstera, psa pełnego niespodzianek

Imię: Dekster
Płeć: pies 
Rasa: mieszaniec 
Wielkość: średnia 
Umaszczenie: czarne, podpalane 
Wiek: 5 lat 
Stan Zdrowia: bardzo dobry 
Kastracja / Sterylizacja: bezpłatna, na koszt TOZ  
Upodobania i nawyki: Dekster to pies wyjątkowy, piękny mieszaniec rottweilera, pięciolatek w pieskiej sile wieku, który dokładnie rok temu trafił do szczecińskiego schroniska. Bardzo zrównoważony, ogromnego serca do ludzi, łaknący czułości i miłości, którą przyjmuje z wielką godnością, bez nachalności. Uwielbia długie spacery w dobrym tempie, widać, że sprawiają mu wielką przyjemność; zmęczony sam zarządza przerwę na odpoczynek,najchętniej z głową na kolanach, lub przytulony do nóg. Pięknie chodzi na smyczy, spuszczony z niej pilnuje człowieka nie oddalając się poza zasięg kontaktu wzrokowego. Przybiega chętnie na gwizdanie, poddaje się komendom typu noga, stój,nauka nie jest dla niego żadnym problemem. Gdy w czasie spaceru trzeba się zatrzymać, Dekster grzecznie kładzie się przy nogach i cierpliwie czeka. Na wybiegu zachowuje się bardzo poprawnie i przyjacielsko w stosunku do innych psów, chętnie się z nimi bawi, czasem jest tylko zaniepokojony, gdy podchodzi jakiś duży samiec, ale trudno się temu dziwić, gdyż w schronisku został dotkliwie pogryziony. Zdecydowanie mógłby mieszkać wspólnie z innym psem, szczególnie, jeśli byłby mniejszy od niego. Wobec ludzi to oaza psiej łagodności, spojrzenie jego brązowych oczu jest pełne uczucia i trudno mu się oprzeć. Patrząc w jego oczy widać życiową psią mądrość, spokój i rozwagę. Zupełnie nie interesują go koty, przechodzi koło nich zupełnie obojętnie. Nadawałby się świetnie do domku z ogrodem, jest dużym psem z wyglądem zdecydowanego obrońcy, na pewno szybko można go nauczyć pilnowania posesji. Jest pięknym, silnym psem, pełnym radości życia widocznej w oczach i uśmiechu na pycholu. Zauroczy każdego, kto lubi duże psy i długie wędrówki. Dobrze bawi się ze starszymi dziećmi, pozwala się głaskać i przytulać. Kiedy czuje się zmęczony nadmiarem pieszczot to po prostu odchodzi, dając tym samym do zrozumienia, że już wystarczy. Tak więc, wchodząc do schroniska z myślą o psie, wybierz jego, bo zasłużył sobie na to trudnym dotychczasowym życiem, mimo którego potrafił zachować pogodę ducha i miłość do ludzi. Nie pozwól mu dłużej żyć bez ludzkiej miłości, której potrzebuje. Zabierz go ze smutnego świata psiej agresji, tłoku i hałasu klatki i daj szansę na godne psie życie, na jakie sobie zasłużył, a obdaruje Cię psią wiernością i bezinteresowną miłością. Bo biorąc sobie wyjątkowego psa na przyjaciela, sam stajesz się kimś wyjątkowym.
Miejsce pobytu: dom tymczasowy 
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 20.03.2010r. Aktualizacja 22.04.2010r. 
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37, Monika: 607-701-117, Gadu-Gadu: 20231936, monika.szczecin@gmail.com

Wirtualny opiekun: brak
Zaadoptuj mnie wirtualnie

niedziela, 25 kwietnia 2010

Shajlo - cud wiary w człowieka

Imię: Shajlo
Płeć:
pies
Rasa: mieszaniec malamuta z owczarkiem
Wielkość: duży
Umaszczenie: czarny podpalany
Wiek: 1,5 roku
Stan Zdrowia: bardzo dobry
Kastracja / Sterylizacja: nie
Upodobania i nawyki: Shajlo to przesympatyczny mieszaniec malamuta z owczarkiem. Pomimo swojego półtora roku zachowuje się jak
mały szczeniaczek. Na przykład kładzie się na plecach w natychmiastowym oczekiwaniu dobrej zabawy albo podczas spaceru niespodziewanie siada lub podchodzi do obcych ludzi w oczekiwaniu na pieszczoty. Jest psem zupełnie bezkonfliktowym, uwielbia za to wszelkie pieszczoty.
Jak na psa tej wielkości (ma olbrzymie, grube łapy oraz wielką głowę) z pewnością nadaje się na psa rodzinnego. Jak do tej pory nic nie wytrąciło go z pełnej równowagi, ani szaleńca miłość naszych młodych wolontariuszek, ani atak psiego stada, ani koty na widoku. Za to perspektywa głaskania po brzuchu jest zawsze najatrakcyjniejsza. Wygrywa nawet ze smakołykami. Wygląd Shajlo z pewnością wystraszy potencjalnych intruzów, jednak jego serce jest złote.
Umów się na spotkanie albo wspólny spacer a przekonasz się jaki jest Shajlo.

Miejsce pobytu: Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie
Uwagi: Oferta TOZ, dodano 25.04.2010r.
Pies przebywa aktualnie w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie.

Wspólne spacery proszę wcześniej umawiać mailowo lub telefonicznie.
Adopcja za pośrednictwem Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie jest bezpłatna, psu przysługuje bezpłatna wizyta lekarsko-weterynaryjna w Lecznicy TOZ, podczas której nowy właściciel może dowiedzieć się wszystkiego o stanie zdrowia adoptowanego zwierzaka i skonsultować z lekarzem dalsze postępowania w zakresie żywienia i pielęgnacji. Psy wydawane są z książeczką zdrowia, aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie (w przypadku psów poniżej piątego roku życia z kompletem szczepień), odpchlone i odrobaczone.
Kontakt: Biuro TOZ: (091)487-04-37, gg 443306, schroniskoweokruszki@gmail.com
Wirtualny opiekun: brak, jeśli chciałbyś zaadoptować Shajlo wirtualnie, skontaktuj się z biurem TOZ

sobota, 24 kwietnia 2010

Kolejny niezwykły dzień niezwyczajnego psa...

Mój dzisiejszy powrót do domu znów obfitował w niespodzianki. Wychodząc na cztery godziny do pracy, zostawiłam Pana Psa wyspacerowanego, z jedzonkiem i piciem w klatce, zamkniętego na dwa skoble poparte argumentem dodatkowym w postaci kłódki gerda.
Wracając otwieram spokojnie drzwi, myśląc o wypuszczeniu psa z klatki, bo biedaczek tyle grzecznie siedział w niej, a tu w drzwiach wita mnie psia morda, szybkim szczupakiem wypadająca na klatkę schodową; nim osłupiała zdążyłam pomyśleć logicznie, on już był na strychu.

Doprowadzony ciupasem do poziomu parteru, potoczył dumnie wzrokiem, oczekując pochwał za dobrze wykonaną pracę, czyli wyjście z w dalszym ciągu zamkniętej na kłódkę klatki, pogryzioną w kawałeczki miskę, porwany ręcznik, zerwany korek na drzwiach wejściowych, wywalony kwiatek i mieszankę tego wszystkiego z chrupkami i wodą misternie przygotowaną wewnątrz klatki. A tu masz, nie pochwalili, powiedzieli, że fe, że pies niedobry (ciekawe, którego mieli na myśli, jak cała praca była wykonana porządnie nad wyraz, z dbałością o drobiazgi). A przecież nie taki zły, wszak mógł ponownie dać oknem w długą, a jednak już tego nie zrobił, znaczy, przyzwyczaja się pomału.
Zwyczajnie i po prostu, czego nie przewidziałam, pies rozwalił pyskiem spaw i tamtędy się wydostał, przypłacając to kawałkiem skóry i futra z ucha.

Michu - stare i nowe życie po schronisku, czyli historia gniacząca z cudem

Michu jest wielkim psem u schyłku życia. Przeszedł w swoim życiu bardzo dużo. Nie kilometrów, bo tych nie miał szans od wielu lat na stałe zamknięty w kojcu 2x3 metry. Pretekstem do takiego postąpienia była według właścicieli jego wielka agresja wobec ludzi. Kiedy wreszcie można go było wyprowadzić, okazało się, że łapy nie są w stanie utrzymać jego wielkiego ciała, a po agresji nie ma nawet śladu. Brak odpowiedniego dla owczarków jedzenia i niemal zupełny brak ruchu zrobiły swoje. Byliśmy przekonani, że Michu ma bardzo rozwiniętą dysplazję, i że jego życie się zaraz skończy. Michu trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie, gdzie dzięki uprzejmości mogliśmy się nim zająć. Był codziennie wyprowadzany na spacer i został zawieziony na prześwietlenie stawów oraz kręgosłupa. Okazało się, że nie ma zmian i że to nie jest dysplazja. Michu po tygodniu wyprowadzania z boksu nauczył się chodzić i łapy zaczęły odzyskiwać siły. Po powrocie ze spaceru po lesie, w Schronisku spotkaliśmy pewną rodzinę. Po chwili okazało się, że byliby zainteresowani przygarnięciem Micha. Pani z dwiema córkami w niedługim czasie adoptowały Micha. Uważamy jednak, że należy pomóc ludziom, którzy podjęli się opieki nad starym psem wymagającym jeszcze do tego specjalnych dodatków do karmy aby wzmocnić dodatkowo stawy oraz wymagającego leczenia zębów, które także są w tragicznym stanie. Mogę tylko napisać, że jego nowej rodzinie należy się wielkie uznanie za wytrwałość przy pracy z Michem. Po paru miesiącach ten pies normalnie chodzi i nie stanowi dla niego problemu poruszanie się na pieszo na całodniowych wędrówkach.
Jeśli chcesz wesprzeć rodzinę Micha w pomaganiu mu, zapraszam do zakupu cegiełki na charytatywnej aukcji http://allegro.pl/show_item.php?item=1006545333

piątek, 23 kwietnia 2010

Dekster pies nadzwyczajny,

czyli ciąg dalszy pieskiego życia, dotąd pisanego przez Gosię...

Od wczoraj jesteśmy razem na czas jakiś. Po wczorajszych perypetiach ucieczkowo-wycieczkowych, nocy spędzonej w kojcu TOZ, dzisiaj zaczynamy z czystą kartą.
Zdziwienie z powodu schodów, ale już opanowane i przećwiczone, kąpiel w brodziku zakończona sukcesem, no i trzy spacery w ciągu popołudnia. Opanowanie komendy "siad" załatwione w półtorej parówki, sprawdzone bez bodźców dodatkowych na kolejnym spacerze - idealnie rozumiane i wykonywane. Jutro poćwiczymy sobie inne polecenia...

czwartek, 22 kwietnia 2010

Sportowy piesek - wyjechała na adopcję zagraniczną 26 marca 2010

Tym razem napiszę o suni, dla której szukamy aktywnej rodziny. W chwili obecnej przebywa w domu tymczasowym.

Milka jest niedużą, drobnej budowy sunią. Naszym zdaniem doskonale nadawałaby się na psa sportowego i z pewnością odnalazłaby się w agility, obedience lub innych sportach wymagających bliskiej współpracy z właścicielem. Ma 7 miesięcy i nieprzebrane zasoby energii. Uwielbia się uczyć i koncentrować na poleceniach wydawanych przez człowieka. Bardzo łatwo przyswaja nowe umiejętności.

Jej oferta jest aktualna do poniedziałku wieczorem (26 marca 2010 roku). O kontakt w jej sprawie proszę na gg 443306 lub maila schroniskoweokruszki@gmail.com.

Piątkowa impreza - ogłoszenie TOZ




Ta notatka nieco odbiega od założeń tematycznych tego bloga, jednak warto zajrzeć do niej. Otóż jutro odbędzie się impreza w Szczecinie w Kontrastach. Szczegóły zamieszczam poniżej.




II KONCERT CHARYTATYWNY
TOWARZYSTWA OPIEKI NAD ZWIERZĘTAMI
23 KWIETNIA 2010r. KLUB KONTRASTY GODZ. 17.30
Zachęceni efektami pierwszego koncertu, który odbył się w październiku 2009r., po raz kolejny postanowiliśmy we współpracy z Klubem Kontrasty i znanymi szczecińskimi zespołami muzycznymi zebrać środki na kontynuację naszej pomocy dla zwierząt. Podobnie jak zeszłoroczny koncert, tak i tegoroczny został przygotowany przez naszych wolontariuszy pod kierownictwem Pauliny Rumińskiej.
Nasza działalność na rzecz zwierząt, aby była efektywna, wymaga ciągłego poszukiwania środków na realizację naszych zadań. Wciąż potrzebne są pieniądze na leczenie naszych psich i kocich podopiecznych, ich karmienie, przygotowanie do adopcji. Bez pieniędzy nie byłoby możliwe także realizowanie interwencji w sprawach zaniedbywania zwierząt i znęcania się nad nimi. Nie moglibyśmy bez pieniędzy poprawiać zwierzęcego losu.
Bilet wstępu na koncert kosztuje tylko 5 złotych a można go także zamienić na dar rzeczowy w postaci karmy dla zwierząt, w minimalnej ilości pół kilograma. W trakcie koncertu będą zbierane datki oraz dary dla zwierząt (koce, miski, smycze, obroże, karma, itp.) Do nabycia będą także cegiełki w cenie od 3-10 zł.
Koncert jest jednak nie tylko formą pozyskania karmy i środków pieniężnych. To także doskonała okazja do zaprezentowania uczestnikom koncertu naszej działalności i jej efektów. Na zdjęciach zaprezentujemy naszych podopiecznych, których los już udało się odmienić i tych, które jeszcze czekają.

wtorek, 20 kwietnia 2010

Kreacja

A wszystko zaczęło się od Misi. Dokładnie wtedy, gdy udało się wyadoptować pierwszego schroniskowego psa. I Moniki, której serce popękało w drobny mak, gdy pierwszy raz weszła do schroniska. Ale pokleiła co trzeba i wzięła się do roboty. I wszystkich, dzięki którym udawało się układać te malutkie okruszki schroniskowego szczęścia, między innymi dzięki dobrej woli Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie.

Nasza "tajna" lista schroniskowych psów mówi, że od 3 stycznia 2009 do dzisiaj, pomogliśmy znaleźć dom dla około 200 psów.

12 kwietnia 2010 roku, dzięki ogromnemu zaangażowaniu bardzo wielu osób udało się wyprowadzić na spacer i zrobić zdjęcia oraz oferty dla około 80 psów.

Jakiś czas wcześniej Schronisko umożliwiło nam wyprowadzanie wybranych psów na spacery. A resztę napisze życie :)