sobota, 24 kwietnia 2010

Michu - stare i nowe życie po schronisku, czyli historia gniacząca z cudem

Michu jest wielkim psem u schyłku życia. Przeszedł w swoim życiu bardzo dużo. Nie kilometrów, bo tych nie miał szans od wielu lat na stałe zamknięty w kojcu 2x3 metry. Pretekstem do takiego postąpienia była według właścicieli jego wielka agresja wobec ludzi. Kiedy wreszcie można go było wyprowadzić, okazało się, że łapy nie są w stanie utrzymać jego wielkiego ciała, a po agresji nie ma nawet śladu. Brak odpowiedniego dla owczarków jedzenia i niemal zupełny brak ruchu zrobiły swoje. Byliśmy przekonani, że Michu ma bardzo rozwiniętą dysplazję, i że jego życie się zaraz skończy. Michu trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Szczecinie, gdzie dzięki uprzejmości mogliśmy się nim zająć. Był codziennie wyprowadzany na spacer i został zawieziony na prześwietlenie stawów oraz kręgosłupa. Okazało się, że nie ma zmian i że to nie jest dysplazja. Michu po tygodniu wyprowadzania z boksu nauczył się chodzić i łapy zaczęły odzyskiwać siły. Po powrocie ze spaceru po lesie, w Schronisku spotkaliśmy pewną rodzinę. Po chwili okazało się, że byliby zainteresowani przygarnięciem Micha. Pani z dwiema córkami w niedługim czasie adoptowały Micha. Uważamy jednak, że należy pomóc ludziom, którzy podjęli się opieki nad starym psem wymagającym jeszcze do tego specjalnych dodatków do karmy aby wzmocnić dodatkowo stawy oraz wymagającego leczenia zębów, które także są w tragicznym stanie. Mogę tylko napisać, że jego nowej rodzinie należy się wielkie uznanie za wytrwałość przy pracy z Michem. Po paru miesiącach ten pies normalnie chodzi i nie stanowi dla niego problemu poruszanie się na pieszo na całodniowych wędrówkach.
Jeśli chcesz wesprzeć rodzinę Micha w pomaganiu mu, zapraszam do zakupu cegiełki na charytatywnej aukcji http://allegro.pl/show_item.php?item=1006545333

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz