czyli ciąg dalszy pieskiego życia, dotąd pisanego przez Gosię...
Od wczoraj jesteśmy razem na czas jakiś. Po wczorajszych perypetiach ucieczkowo-wycieczkowych, nocy spędzonej w kojcu TOZ, dzisiaj zaczynamy z czystą kartą.
Zdziwienie z powodu schodów, ale już opanowane i przećwiczone, kąpiel w brodziku zakończona sukcesem, no i trzy spacery w ciągu popołudnia. Opanowanie komendy "siad" załatwione w półtorej parówki, sprawdzone bez bodźców dodatkowych na kolejnym spacerze - idealnie rozumiane i wykonywane. Jutro poćwiczymy sobie inne polecenia...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz