piątek, 7 maja 2010

BITKA I BAJTKA TUŁACZE ŻYCIE…

Każdy w Szczecinie wie gdzie jest Schronisko, prawie każdy też wie, że całkiem niedaleko Schroniska na torze motokrosowym stacjonuje pies Łatek. Przez 15 lat odprowadzał wzrokiem przechodniów i tych, co zaprowadzali psy do schroniska i tych, co je z niego zabierali. Widział tysiące psich szczęść i nieszczęść, sam ciesząc się z tego, co ma: Pana zwanego stróżem, dom zwany budą i bezpieczeństwo zwane pełną miską. Już u schyłku życia doświadczył też przyszywanego ojcostwa. I w tej roli się spisał, dopóki nie pojawił się zły człowiek…

Całą zimę można było obserwować Łatka dumnie maszerującego wzdłuż Alei Wojska Polskiego, a za nim przewracające się dwie małe porzucone psie kulki, nieporadnie podążające za swym ojczymem wędrowniczkiem. Wielu martwiło się o ich los, wielu widziało nadzieję na zmianę, ale upór stróża sprawiał, że żadna z prób zabrania maluchów się nie powiodła. Sytuacja wydawała się być opanowana. Stróż troszczył się o Łatka a Łatek o Bitka i Bajtka. I tak żyli sobie swoim wędrowniczym życiem aż do wiosny…

Wiosna przyniosła zmiany. Niestety nie na lepsze. Stróż stracił pracę, Łatek stracił Pana, Bitek i Bajtek psiego opiekuna. Nowy stróż – nowe porządki. Dla Łatka przewidziano śmierć, dla Bitka i Bajtka schroniskowe kraty. Wyrok śmierci dla Łatka udało się odroczyć. Nasi inspektorzy i pracownicy schroniska zadali sobie wiele trudu by wytłumaczyć pracownikom toru, co znaczy odpowiedzialność. Bitek i Bajtek dla własnego bezpieczeństwa musieli trafić do schroniska.

Kilka miesięcy życia Bitka i Bajtka nauczyły ich większego zaufania do psów niż do ludzi. Łatek wychowywał ich na swoich następców. Nie miał innego wzorca, nie wiedział o istnieniu kanapy i ciepłego domu. Pokazał im to, co sam uznał za najlepsze. Dziś, kiedy go zabrakło przy małych podrostach, czas pokazać im nowy inny świat. Ale ten dobry i mądry, w którym rządzi odpowiedzialność i troska o słabszych.

Bitek i Bajtek to młode, niespełna roczne psiaki, które szukają nowego domu. Potrzebują ciepła, wyrozumiałości i troski. Nasi wolontariusze odwiedzają je w schronisku, ale to zbyt mało by móc szybko uporać się z ich dystansem i płochliwością. Potrzebują kogoś na stałe. Z pewnością odwdzięczą się miłością i oddaniem, jak każdy mądry pies. Trzeba im tylko dać szansę.

Bajtek (biały w czarne łaty) w schronisku ma numer 616/10, Bitek (brązowy) 615/10. Chętnie swoje schroniskowe numery zamieniliby na stały adres zamieszkania. Nie musi to być wspólny adres. Każdy z nich może trafić w inne dobre ręce. Nasi wolontariusze deklarują pomoc w ewentualnych problemach wychowawczych. Ich rokowania na bycie przyjacielem człowieka są bardzo dobre: pozwalają brać się na ręce, głaskać, nie przejawiają agresji, ale strach czasem jeszcze wygrywa.

Apelujemy do wszystkich dobrych ludzi o pomoc w znalezieniu dla Bitka i Bajtka nowych domów. Z adopcją nie wiążą się żadne koszty. Psy są zaszczepione a adopcja za pośrednictwem TOZ jest bezpłatna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz