Poniżej zamieszczam opowieść miku9
Inez wróciła ze mną radośnie. W domu oczywiście położyła się od razu na swoje miejsce. W ogóle jak się ją przyzwyczai do miejsca/posłania to ona bardzo szybko łapie i tam chodzi spać. Oczywiście nie przeszkadza jej to w pokładaniu się gdzie indziej, ale jej miejsce jest jedno. Dzisiaj usłyszałam jak szczeka: na kota
i tylko raz. W domu nawet na kolegę, który nas odwiedził nie naszczekała ani nic. Co prawda wprowadziłam go do domu a on nie boi się psów. Dalej jest pozytywnie nastawiona do dwunogów i czworonogów bez względu na płeć. Chyba, że czworonóg jest nieprzychylny, wtedy się jeży, ale dalej nie szczeka. Nie odczuwa lęku przed większymi od siebie futrzakami Uważam, że najlepiej by było, gdyby trafiła do domu z innym psem, bo po niej widać wielką radość z towarzystwa drugiego stwora.
W dalszym ciągu nie lubi suchej karmy a to dlatego, że po niej ma trudności z wypróżnianiem się. Jej trzeba dawać 2 porcje dziennie mokrego z odrobiną suchego - wtedy wszystko jest ok. Dużo nie je. Kiedy ma dość odchodzi od miski. Nie pozwalałam wskakiwać na łóżko, a szybko załapała i nie było problemu. Zauważyłam, że potrafi się wspiąć na szafkę/stół w kuchni kiedy jest głodna a tam są jakieś dobre rzeczy, tj. kiełbasa
Jest naprawdę bardzo karna. Nie zaczepia biegaczy, rowerzystów chociaż bardzo lubi biegać. Wpada wtedy w taką lekką euforię, że z radości potrafi skakać i opierać się łapami o ludzika. Widać, że chciałaby poszaleć. Najlepiej z kimś ze swego gatunku. Ona tego bardzo, ale to bardzo potrzebuje. Niechętnie daje się włożyć do bagażnika samochodu (dziś jechała po raz drugi), ale jazdę znosi dzielnie. Niestety jak większość chyba psów lubi się w czymś wytarzać od czasu do czasu i dzisiaj przez to wszyscy cierpimy. Nie mam jej jak wykąpać, więc tylko ją umyłam ile się dało. Stała cierpliwie i pozwalała z sobą robić wszystko, nawet gmerać w uszach. Ale śmierdzi dalej. Nie sprawdziłam, czy zostaje sama w domu. Co prawda ona nie potrzebuje ciągłej bliskości człowieka, nie drapie w drzwi łazienki kiedy tam jestem, nawet nie czeka przed. Chętnie sama leżała sobie w drugim pokoju i nie interesowała się nami przez dobrych kilka godzin. Kiedy została za drzwiami wejściowymi na kilka minut też nie histeryzowała - po prostu stała i czekała.
Jutro przed pracą, ok. 7.20 odprowadzę ją do kojca. Będzie mi smutno, ale inaczej nie da rady. Mam nadzieję, że szybko znajdzie dobry dom i spokojnych ludzików, bo ona dalej boi się podniesionych rąk i gwałtownych gestów. A ja nie będę ryczeć w pracy...
Z tego co opowiadała Salomea, to Inez grzecznie się zachowywała u niej w domu. Bawili się z Bolkiem ku obopólnej radości. Koty przeżyły, dom w stanie niezmienionym. Podobno jedli i pili razem z jednej miski. Gosiu, opisz to proszę Inez wróciła ze mną radośnie. W domu oczywiście położyła się od razu na swoje miejsce. W ogóle jak się ją przyzwyczai do miejsca/posłania to ona bardzo szybko łapie i tam chodzi spać. Oczywiście nie przeszkadza jej to w pokładaniu się gdzie indziej, ale jej miejsce jest jedno. Dzisiaj usłyszałam jak szczeka: na kota
W dalszym ciągu nie lubi suchej karmy a to dlatego, że po niej ma trudności z wypróżnianiem się. Jej trzeba dawać 2 porcje dziennie mokrego z odrobiną suchego - wtedy wszystko jest ok. Dużo nie je. Kiedy ma dość odchodzi od miski. Nie pozwalałam wskakiwać na łóżko, a szybko załapała i nie było problemu. Zauważyłam, że potrafi się wspiąć na szafkę/stół w kuchni kiedy jest głodna a tam są jakieś dobre rzeczy, tj. kiełbasa
Jutro przed pracą, ok. 7.20 odprowadzę ją do kojca. Będzie mi smutno, ale inaczej nie da rady. Mam nadzieję, że szybko znajdzie dobry dom i spokojnych ludzików, bo ona dalej boi się podniesionych rąk i gwałtownych gestów. A ja nie będę ryczeć w pracy...
Tak, to prawda. Jedli i pili z jednej miski - para niejadków w amoku jedzenia. To nieprawdopodobne ale po tym jak Inez zjadła swoją mikro porcję "mokrego" żarełka, oboje jedli suche chrupki na wyścigi; nie ma to jak konkurencja ;)
Moim zdaniem Inez to pies idealny, wymagający jednak łagodnej stanowczości i żelaznej konsekwencji. Z pewnością będzie wiernym stróżem i kochającym psem rodzinnym. Jest bardzo zrównoważona i mało co jest w stanie ją przestraszyć. Nie widziałam też aby choć na chwilę straciła opanowanie. W nocy nie robiła najmniejszych problemów. Po tym jak raz powiedziałam jej, że nie wolno wchodzić do łóżka, więcej już nie próbowała. Uwielbia jednak bliskość człowieka i z pewnością będzie chciała ten kontakt pogłębiać. Bardzo łatwo zaprzyjaźnia się z ludźmi i psami (każdej wielkości i płci pod warunkiem braku agresji z drugiej strony). Zacieśnianie więzi z kotami powinno jednak odbywać się pod nadzorem człowieka. Zapraszamy serdecznie do siedziby TOZ w Szczecinie na bliższe spotkania lub spacery z Inez od poniedziałku do soboty w godzinach od 9.00 do 17.00.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz